Beż idealny istnieje i ja już go mam (oraz trzy profile z Instagrama, które mnie do tego zmusiły).


Znowu trochę mi głupio, bo to już drugi post o beżu w krótkim odstępie czasu. Jeszcze chwila i może zacznę pisać o bieli, kto wie, a wtedy tyle miesięcy wałkowania kolorów, przekonywania do Jebitnej Zieleni oraz do tego, że bez ostrych barw nie ma energii do zmywania, a co mówiąc do innych rzeczy, może pójść na marne. Ostatecznie przekonuję sama siebie, że beż to w końcu też kolor.

Beż beżowi nie jest równy. Ja najchętniej wyróżniam beże cztery: beż mleczny jasny, beż w odcieniu opalenizny z Ekipy z New Jersey, beż w odcieniu opalenizny z Love Island oraz beż ciemny, tak zwane przedawkowanie samoopalacza. Nie ukrywam, że w ostatnich dniach dziwnym trafem rozkochałam się w beżu takim, który jest najbliższy temu z Love Island, a to zapewne przez tą edycję zimową, którą właśnie oglądam. Z drugiej strony najgorzej się czuję w jego obecności- dopiero wtedy widzę, jaka jestem blada. Moja cera przypomina obecnie niestety beż mleczny, taka kawa Inka. Najgorzej. Moim celem jednak nie jest upodobnić się do mojego pięknego zestawu z Bolesławca, który właśnie zdobyłam ZA DARMO (foto wyżej). Moim celem jest namierzyć go więcej, znieść do domu i podziwiać w chwale, bowiem jest to beż idealny.

Gdyby pójść w kuchenną nomenklaturę, można by rzec, że to odcień herbaty z mlekiem, czyli słynnej bawarki. Gdyby pójść w nazewnictwo firm farbiarskich, to mógłby być odcieniem Apetycznego Grochu (co też uczyniłam). We fryzjerskim świecie byłby to pewnie jakiś rudoblond. W każdym bądź razie, beż idealny jest ciepły, dość nasycony, w zależności od światła trochę jasny ugier, innym razem z różowym pigmentem. I cholernie trudny do zdobycia. Klasyczny beż bowiem, czyli ten taki jasny, kremowy, jest przodownikiem w swej kategorii i jest go pełno. Tego beżu, ciemnego, nie ma prawie wcale. A jest to taki 'nowy beż'. Współczesny. W rytmie modern boho. Przyjemniejszy o wiele i wcale nie dlatego, że to kolor Baileysa. Czy możecie sobie wyobrazić moją ekscytację, gdy olx podsunął mi ogłoszenie z tymi bolesławieckimi dobrami? Nie dość, że to TEN odcień, to jeszcze TEN stan i TA manufaktura. Dżizas, do dziś nie wierzę.

Beż zalał Instagram, choć znam ludzi, którzy są mu wierni od lat. Jeśli szukacie inspiracji z beżem idealnym, to są takie instagramowe profile, które zmuszają mnie do wchodzenia na olx i polowania. Dosłownie słyszę, jak mi to mówią.

BOHEME GOODS


Konto autorstwa Sarah Shabacon, która jest orędowniczką beżu idealnego (ma sofę Togo w tym kolorze, bezczelna) i który namiętnie zestawia z bielą, żółtym i takim naturalnym kolorem rattanu. Miłośnikowi kolorów (jak ja) konto pełne beżu może wydawać się nudne, ale jak to jest, że profil płynący TYM beżem, jest taki cholernie inspirujący. Oglądam i czuję się tak bardzo gdzieś na plaży, nawet piasek czuję w oczach. Mam ochotę pożegnać robotę, skręcić blanta, zrzucić stanik i być młodą Heleną w teledysku Chrisa Isaaka. Sarah ma sklep internetowi z dobrami vintage, a na profilu BOHEME GOODS prezentuje oferowane przez nią rzeczy. A wszystko skąpane w TYM beżu. W ogóle sama jest idealnie beżowa.

LRNCE


LRNCE to studio projektowe z siedzibą w Marrakeszu, którego domeną jest ceramika w charakterystyczne, niemal pierwotne/prymitywne, ręcznie malowane wzory. Wspaniałe misy i tażiny, wazony i dywany, a wszystko muśnięte marokańskim słońcem. Pełno tu TEGO beżu, pojawia się w drobnych akcentach albo w całych tkaninach. Ciepłe, terakotowe kolory są popularne w tym regionie, ale w takiej formie nabierają współczesnego charakteru, taki modern art. Marzenie! Polecam profil LRNCE do codziennego, beżowego ślinotoku.

ZORAS DAUGHTER


Nella Beljan, autorka profilu, podeszła do tematu beżu trochę inaczej. Beż idealny nie występuje u mniej stricte w konkretnej rzeczy, za to regularnie pojawia się w bardziej w formie impresji- zachodzące słońce na ścianie, wieczorna plaża, odcień drewna. Zamiast namacalnego przedmiotu, jest poranne niebo. Są bezpretensjonalne wnętrza, są artystyczne przedmioty i ulotne wrażenia. Taki beż zupełnie zmienia swoje znaczenie, staje się czymś naturalnym, w ogóle nie nudnym, a już na pewno nie mdłym. Profil Nelli znajdziecie TUTAJ.





Do następnego :-)

Prześlij komentarz

4 Komentarze

  1. Ostatnio kupiłam sobie sztuczną skórkę/ futerko na krzesło i właśnie mi uświadomiłaś, że jest właśnie w TYM kolorze. :) Wcześniej nie przyznałam się przed sobą, że to beż. Dla mnie był czymś w stylu bladego, różowawego i jasno rudego.

    OdpowiedzUsuń