Dzieciaki, szykujcie resztki! Robimy artystyczny stolik kawowy.

5/17/2020


Nie jestem mistrzynią DIY. Tak naprawdę niewiele z moich projektów manualnych ujrzało światło dzienne. Honor bloga często ratuje Stary, który naprawia, skleja, dokręca i generalnie robi za mnie, żebym potem mogła bez wstydu wyjść na miasto lub na Instagram. Nie umiem w DIY. To wymaga estetyki, jakiegoś zamysłu, a przede wszystkim rąk, które się nie pocą. Moje się pocą.

Pamiętam lekcje techniki z panią Torebko, na których uczyliśmy się szyć proste ściegi. Materiał, igła plus nitka i jedziemy szlaczki na ocenę. Kiedy nadeszła moja kolej, pani Torebko zapytała, czy ja swoje dzieło wyprałam i czy może jeszcze nie doschło. Dostałam trzy plus. Z litości. Pani Torebko, doświadczona życiem kobieta, wiedziała, jak bardzo ma dorosła egzystencja będzie przewalona. Jak bardzo nie wykażę się jako mistrzyni #doityourself i nie zdobędę zasięgów. Jak zmoczę PIT-y w skarbówce, że ich nie odczytają i zostanę posądzona o finansowe malwersacje i ukrywanie przychodów. Jak bardzo będę cierpieć, kiedy przyjdzie mi trzymać się plastikowej rurki w tramwaju, który akurat zakręca na pętli. Musiałam załatwić lewe zwolnienie z wuefu, gdyż nie umiałam utrzymać się na drabinkach, nawet z toną talku na rękach. Dobrze, że nie jestem cementem w proszku- odrobina mokrych dłoni i już na wieki zostałabym w ZUS-ie.

Ale nie tylko potliwe dłonie eliminują mnie ze świata tamborków, pledów z wełny czesankowej czy innych makram. Jest to również brak szeroko pojętych zdolności manualnych, umiem bowiem narysować tylko knura bokiem, czego nauczyłam się w podstawówce na długiej przerwie i już przy tym zostałam. Nie potrafię narysować mapki dla mojego ojca- elektryka, w którym miejscu w kuchni mam kuchenkę. Jakim cudem na tym blogu funkcjonuje więc zakładka DIY? Nie wiem. Może dlatego, że szukam wszystkiego, co proste, siermiężne i toporne. Prymitywne i brutalne w formie. Może w poprzednim życiu pracowałam na betoniarce? Całkiem prawdopodobne. Mój głos i wygląd wskazują na kobiecą delikatność, ale dłonie jakby żyją swoim życiem. Zgrzebne i kanciaste. Szerokie i nieforemne. I wiecznie spocone.

Dzisiejszy pomysł wpisuje się w to wszystko niesamowicie idealnie. Przegrzebując odmęty internetów, natknęłam się na multum stolików kawowych o artystycznych konstrukcjach. Drogich stolików. Bardzo drogich stolików, choć nie powiem, że nie do końca rozumiem te kwoty. Lepszej kombinacji być nie mogło. Coś, co wygląda jak naprędce sklecone na budowie, a do tego kosztuje tysiąc pięćset dolców, po prostu musiało trafić do mojej głowy, a następnie w me zgrzebne paluchy. No spójrzcie tylko sami na te formy. Czyż nie są idealne dla takich anty-plastycznych miernot jak ja??









Wszystkie powyższe zdjęcia, źródła oraz inne stoliki znajdziecie na mojej tablicy na Pinterest.

Musiałam, po prostu musiałam zrobić swoją wersję. Ta myśl chodziła za mną, odkąd pokazałam ten ostatni biały stolik z FERM LIVING (tysiąc sześćset dolców) na moim Instagramie i od razu znalazłam kupę takich białych pustaków na OLX. Jakim cudem to tyle kosztuje, skoro mogłoby nie kosztować nic. Jakim cudem ktoś jest skłonny tyle za to zapłacić- może tak należałoby postawić to pytanie. Design, człowieku. Design. Ale idea jest zacna, bowiem możesz mieć niezły dizajn za zero złotych, co jest bardzo zero waste, a takie filozofie zawsze do mnie przemawiają. No więc to jest to DIY, które nawet ja byłam skłonna poskładać do kupy, ponieważ trzeba zebrać gotowe elementy i wykonać coś, co wygląda jak położenie jednego na drugim. Cztery cegły z balkonu pomalowałam na zielono, a na to okrągła szyba, którą miałam w piwnicy od trzech lat. I tak oto powstał stolik z resztek. Nawet mi się ręce nie zdążyły spocić.








Do następnego :-)

A to widziałeś?

7 Comments

  1. Ja poluje na 2 cegły żeby zrobić z nich nóżki do nadstawki z kredensu( która robi za szafke pod 'tv' a raczej pod ekran do projektora). Nie myślałam żeby je malować, ale może to spoko trop! w każdym razie, jeszcze muszę je znaleźć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj w okolicy, gdzie budują się jakieś osiedla albo domki, multum ich tam leży :-))

      Usuń
  2. Ty to jesteś genialnie kreatywna, jeszcze nie widziałam drugiej takiej osoby!

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój stolik wygląda jak milion dolarów Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. No piękny i ta zieleń! Niestety osobiście nie trawię szklanych blatów. Stawianie na nich kubka czy czegokolwiek jest dla mnie jak skrzypienie widelca na talerzu :/

    OdpowiedzUsuń

Na blogu działa spamowstrzymywacz - linki do sklepów i usług nie będą publikowane.