Pisz przeprosiny na Instagramie, ponieważ dekor, z którego się śmiałeś, właśnie powraca.


Sporo ostatnio przeprosin w social mediach. Wszyscy za wszystko przepraszają, pisząc mętne i pokrętne oświadczenia. Lądują one zwykle na Instagramie, gdzie następnie wszyscy próbują je zrozumieć. Pomyślałam, że może my też powinniśmy napisać jakieś przepraszające oświadczenie. Ponieważ jednak nie doszukałam się wśród nas żadnej szanującej się afery, przemierzyłam wzdłuż i wszerz różne sklepowe nowości i wtem: bum. Jest. Mam.

Trendy we wnętrzach zatoczyły niezłe koło, żeby nie powiedzieć: wróciły do punktu wyjścia. Oglądam, przeglądam i oczom swym czterem nie wierzę. Zjawisko to można przyrównać do kupy starych liści na jeziorze- odgarniasz ją od siebie i płyniesz dalej, dumny, że Ci w twarz nie wpłynęła, a ona pojawia się po chwili na Twoim ramieniu. Dogoniły nas. Rzeczy, które puściliśmy, by odpłynęły w siną dal, nadpłynęły z drugiej strony. Trochę spowodował to szał na vintage, a może projektanci stracili wenę jak ostatnio ja do bloga- tego się nie dowiemy. Kiedy jednak raz sięgniesz w dekor sprzed dekad, nigdy nie wiesz, co wyciągniesz- jak szukając kolczyka na dnie jeziora, a wyjmując, ekhm, już my dobrze wiemy. Przepraszam za te jeziorne skojarzenia, jest dwadzieścia dziewięć stopni i moje ciało przypomina zbiornik retencyjny.

Z mojego amatorskiego riserczu wnioski są dwa: po pierwsze, nigdy z niczego się nie śmiej, bowiem zaraz to będziesz na stole stawiać. Po drugie, zanim ruszysz na sieciówki z resztką swojej wypłaty, spenetruj najsampierw babcinego stryszka. Vintage ratuje sytuację, kiedy chcesz mieć modny dekor, ale nie chcesz dokładać kolejnych pięciu stopni dla Grenlandii. Nie trzeba dziś kupować wielu nowych rzeczy, żeby mieć w domu fajne rozwiązania. Po prostu poluj na vintage, bo teraz jest ku temu najlepsza okazja- o tym już pisałam ja TUTAJ. Dziś przechodzę do konkretów i prezentuję pięć rzeczy, które powróciły z zaświatów. Są to rzeczy, których swego czasu nie cierpieliśmy i których pozbywaliśmy się zawzięcie. Na wielu wnętrzarskich blogach tworzyły się nawet rankingi, co z tych wszystkich szitów jest szitem największym i dlaczego. Cóż, czekam dziś na oficjalne oświadczenia autorów.

CHROM

1 / 2

Chromowane elementy to części tego samego zbioru, co czarny skaj, biała pleksa, fiolet, wenge oraz taśmy ledowe. Trochę klimat dyskoteki w budynku po dawnej straży, trochę bogactwo w Pułtusku. Chrom długo nie mógł znaleźć sobie nowego miejsca. Był wypierany przez złoto, mosiądz, drewno, czarny mat, aż w końcu ktoś mądry wpadł na to, że to super bauhausowe. Że modern, że Skandynawia z lat 60- tych. Dziś chrom wygląda bardzo minimalistycznie i ponadczasowo. Na przykład Ikea właśnie wypuściła nową kolekcję lamp w chromowanym wykończeniu i to jest boskość (TUTAJ). Sporo rzeczy z chromem można jednak upolować na aukcjach albo znaleźć w rodzinnych piwnicach. Najbardziej pożądane jest oświetlenie, stoliki oraz krzesła na chromowanych podstawach. Minusem chromu sprzed lat może być patyna lub wręcz rdza- tu można pokusić się o małą restaurację, choć mi by to nie przeszkadzało. Wcale, a wcale.

BOUCLE

1 / 2

Nie wierzę, że to piszę, ale jednak. Myślę, że wielu nie wierzy. Ta supełkowa tkanina była popularna w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to królowały swetry, spódnice oraz kurtki z boucle, a królestwem tego materiału był katalog BonPrix, na który czekało się z utęsknieniem jak na pierwszego maka. Najgorsze w boucle było to, że powiększało człowieka lepiej niż zoom w ajfonie. Dziś boucle powróciło, ale na szczęście tylko na meblach i dodatkach, czyniąc je uroczo grubiutkie i mięciutkie. I jak musi, to niech tu zostanie. O vintage boucle niełatwo, a jeśli już, to z pewnością będzie nieźle uklepane. Jeśli nęci Was ta tkanina, to dodatki z niej są obecnie m.in. w H&M Home (kupiłam dwie takie poszewki na wyprzedaży).

ŁUKI

1 / 2

Temat kontrowersyjny niczym sztuczne rośliny. Łuki, heh. Jedni robili, inni marzyli, trzeci uparcie zaklejali, ale łuki były wszędzie. I oto prosz, znowu wszystko łukowate, a nawet bardziej. Już nie tylko przejścia są w łuku, ale też wnękowe półki i regały. Obłości i organiczne kształty są mocno w trendach, więc okazuje się, że i łuki się w to wpisały. My, Polacy, mamy jednak swoje odniesienia do łuków- foto poniżej. Okazuje się, że projektant Iwo naprawdę był wizjonerem.


SZTUCZNE OWOCE

1 / 2

Sztuczne owoce królowały w domach naszych babć, gdzie budziły czułość równie dużą, co same babcie. Od dzisiejszych owoców różniły się tym, że często były plastikowe, a plastik ten płowiał na słońcu, brudził się i w ogóle nikt nie wiedział, why. Dziś sztuczne owoce są pożądanym dekorem i przyznam się, że poluję na nie już z dobre pół roku. No i tylko nie plastik! Najlepsze sztuczne owoce są onyksowe albo marmurowe i tylko w takiej formie jestem w stanie je akceptować, a nawet podziwiać. Ikea ma obecnie w swojej ofercie ceramiczne banany (TUTAJ), co do których mam mieszane uczucia. Ale takie kamienne to ja bardzo poproszę.

WIKLINA

1 2

Niegdyś wszystkie domy opływały wikliną. Był to materiał trwały, tani i robiło się z niego wszystko. Wszys-tko. Pamiętam, jak nasza rodzinna, mrągowska łazienka miała wszystko z wikliny. Nie dość, że regał na proszki był wiklinowy, to jeszcze z łukiem! Jakiż podziw budziłby dziś w internetach. Potem wiklina, nie wiedzieć czemu, wszak naturalne tworzywo, stała się niezwykle oldskulowa, w złym stylu, odcień brązu przestał pasować do czegokolwiek. Minusem był też kurz, który właził w zakamarki i czynił wiklinowe meble takie lekko meh. Dziś wiklina powraca z hukiem. Lampy, krzesła, kosze, wachlarze, kwietniki- to wszystko znowu ma sens. Wikliny jest całe mnóstwo w sieci, używanej wikliny jeszcze więcej. Warto polować! A, no i uprzedzam- szklanki w wiklinowych koszyczkach też znowu są in. Naprawdę. Ja już swoje ustrzeliłam.

1 / moje nabytki

***

Przywrócilibyście któreś z tych rzeczy do swoich domów? A może już to zrobiliście, Wy niegrzeczne dzieciaki? Dajcie znać!

Do następnego.

Publikowanie komentarza

7 Komentarze

  1. Wszystko to, co opisałaś jest dla mnie śliczne i zawsze mi się podobało. Łuki pamiętam z "40-latka", moja teściowa ma piękne łuki w oknach, w swoim mieszkaniu w kamienicy. Sztuczne owoce z kamienia , czy porcelany prezentują się ślicznie. Wiklina to też wspaniałe tworzywo, zastępowane jakimś plastikowym dziadostwem, które we mnie budzi niesmak. Wczoraj złapałam sąsiadkę pod altanką śmietnikową i odebrałam od niej wiklinowy kwietnik, który miał skończyć swój żywot na śmietniku. Marzy mi się jakaś wiklinowa lampa , wisząca, podłogowa, obojętnie... pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu, no takie znalezisko! Zrób sobie lampę z wiklinowego koszyka, bardzo prosta sprawa :-)

      Usuń
  2. Biorę mięciutką boucle i wiklinę - uwielbiam i uwielbiałam nawet, gdy nie były modne, bo ja taka stała w uczuciach 😉😆😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, a ja wikliny nigdy nie lubiłam, teraz się z nią przepraszam :-P

      Usuń
  3. Mega post! Brałabym te owocki ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym też brała i na pewno wezmę, o ile w końcu je znajdę!!!

      Usuń
  4. W łazience mam chromowane lampy, przy stole krzesła wyplatane na chromowanych nóżkach, w schowku drzemie stolik na kółkach z chromowaną podstawą; brakuje mi owocków, łuku i bukli. Cóż, będę się rozglądać:-D. Kolejny fajny wpis👍

    OdpowiedzUsuń