Jedna tapeta, trzy metamorfozy, czyli jak podkręcić i stare, i nowe meble.

8/15/2020


Zbliżam się do momentu, gdy będę opijać zaprzestanie jakichkolwiek metamorfoz. Nie powiem, ten stan jest mi obcy, więc euforycznie na niego czekam. Moje mieszkanie w końcu wygląda tak, jak chciałam. Jest tu idealny balans między starociem i nowym, między kolorami i industrialem oraz między wszystkimi dwunastoma stylami, które lubię. Znalazłam już miejsce na wszystko: na szafy, na home office, na jadalnię, salon, łoże, schowek i wyspę. Już niedługo chwycę buteleczkę proseczka i odrzeknę dumnie: koniec z remontowaniem. Ale najpierw trzy malutkie metamorfozy, świeże jak literatura na przecenie.

Zacznijmy od faktu, że komoda z sypialni, nie wiedzieć kiedy, stała się nagle półwyspem w kuchni. Podwojona ilość blatu, szuflad i generalnie miejsca do przechowywania okazała się zbawienna, mogłam bezkarnie pobuszować na rynku w poszukiwaniu nowych mis i talerzy, do których, nie wiedzieć czemu, mam jakąś niewyobrażalną słabość. Wiele osób na Instagramie zawsze mi doradzało, coby usunąć meble i ściany z dróg komunikacyjnych, ale powiem Wam, że robienie bezsensownych densflorów to straszna głupota, kiedy możesz mieć dobrze wykorzystaną podłogę na kolejne skarby z rynku.

Wersja przed, czyli bananowa komoda na bieliznę:


Wersja po, czyli kuchenny półwysep w stylu industrialnym:


Nowy blat we wzór terrazzo i szara farba zupełnie odmieniły ten mebel, ale szyku dopiero zadała tu tapeta o nazwie ZŁOTE RUNO, którą wykorzystałam na fronty, półki i wolne miejsce po usunięciu trzech dużych szuflad. Wielokolorowy wzór na bazie szarości, brązu i złota wygląda niczym miedziana blacha i idealnie komponuje się z żeliwnymi uchwytami. Fajnie też kontrastuje z jasnym blatem. Chciałam, by kuchnia nabrała też nieco rustykalnego sznytu, który dobrze romansuje z industrialnym, moim ulubionym, stąd ta zasłonka na mosiężnym relingu zamiast tradycyjnego frontu - prócz uroczego charakteru, okazała się dziewucha również super funkcjonalna. Drzwi pod zlewem to jednak porażka.

Półwysep widziałam w swych wnętrzarskich snach już od dawna, w końcu mój plan się ziścił, jest gdzie podpisywać czeki, a nie tak jakoś bokiem, na kolanie. Ta zmiana jest też pierwszym etapem remontu kuchni, ponieważ w dalszych planach mam zakup nowej (tym razem wolnostojącej) kuchenki, która efektem domina pociągnie za sobą wymianę blatu i zlewozmywaka. Niestety, po latach wybierania kolorków na ściany przyszedł czas na brudną robotę, czyli wymianę sprzętów, przepychanie rur oraz usuwanie wycieków. Awarię pralki już zaliczyliśmy, więc dalej będzie już tylko lepiej.

A poniżej efekt metamorfozy komody:








Jesteśmy ze Starym na etapie, kiedy nawet sam widok młotka budzi w nas nieobliczalny gniew, nawet nie trzeba nam już tapetowania, więc pewne pomieszczenia uznaję już za zakończone, nie zmieniam i nie ruszam. Jednym z nich jest obecna forma sypialni, która wyjątkowo przypadła mi do gustu i nie zamierzam wchodzić tu z czymś innym niż rumianek i książka. Tapeta ZŁOTE RUNO okazała się być wyjątkowo wydajna, bo spokojnie wykorzystałam ją jeszcze na ikeowskie meble do przechowywania: trzydrzwiową szafę i komodę aka stolik nocny. Motyw jest tak wyrazisty i różnorodny, że pomimo tej samej tapety meble wyglądają jak zupełnie inne. Poniżej efekty zmian:





Tyle zmian na kwadracie na ten moment!

Do następnego.

Post powstał we współpracy z BIMAGO - najfajniejszym sklepem z tapetami na świecie.

A to widziałeś?

3 Comments

  1. Fantastyczna zmiana, dopiero teraz dostrzegłam, że kropką na i był u Ciebie półwysep. Wciąż czegoś mi w tej kuchni brakowało. Genialny pomysł. A tapeta wymiata. Ciekawa jestem jak wygląda w realu bo na fotach jest niesamowicie wyrazista i taka... magnetyzująca. Megaefekt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepięknie😻 bardzo podoba mi się lampa nad półwyspem

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nad stołem, ale wiesz o którą chodzi. Osiągnęłaś wspaniały efekt,piękne wnętrze.

    OdpowiedzUsuń

Na blogu działa spamowstrzymywacz - linki do sklepów i usług nie będą publikowane.